Z pewnością nie była to wielka sobota Rakowa. Czerwona kartka i remis uratowany w ostatnich minutach meczu. Piłkarze prowadzeni przez trenera Łukasza Tomczyka ostatecznie zremisowali 1:1 z Widzewem Łódź.
Trener Łukasz Tomczyk podsumował wielkosobotni pojedynek:
— Mecz można to podzielić na dwa momenty: do kartki i po kartce. Uważam, że do momentu czerwonej kartki mieliśmy posiadanie piłki, ale niewiele z tego wynikało. (…) Wydaje mi się, że trochę wpisaliśmy się w styl gry przeciwnika i robiliśmy to, czego oni chcieli. Jako zespół byliśmy ustawieni zbyt szeroko. Brakowało nam prostopadłych podań środkiem. Trudno było nam coś takiego zbudować, choć optycznie mieliśmy przewagę w posiadaniu piłki. Były jakieś stałe fragmenty gry, wejścia na połowę przeciwnika, ale ogólnie gra była nierówna i tutaj spodziewałem się zdecydowanie więcej. Po kartce zareagowaliśmy bardzo dobrze, bo uważam, że broniliśmy bardzo szczelnie. (…) Był moment przy stanie 0:0 — moim zdaniem kluczowy — kiedy po stałym fragmencie gry Dawidowicz zgrywał na bliższy słupek i niewiele brakowało Repce, żeby wykończyć tę sytuację. Druga okazja to dośrodkowanie z półprzestrzeni — Repka i Rocha byli blisko. (…) Oczywiście dzisiaj wydarzyło się wszystko, żeby Raków nie wygrał, a nawet nie zremisował: czerwona kartka, kontuzja bramkarza, bramka stracona w 90. minucie. A mimo to pokazaliśmy charakter i doprowadziliśmy do remisu – mówił Łukasz Tomczyk.
Kolejne spotkanie Raków rozegra w półfinale Pucharu Polski. Częstochowianie w czwartek, 9 kwietnia, przed własną publicznością zmierzą się z GKS-em Katowice.
NB
