Dzień Modlitwy i Pomocy Misjom

Fot. ekai.pl

W Uroczystość Objawienia Pańskiego w Kościele katolickim obchodzimy również Dzień Modlitwy i Pomocy Misjom, który przypominać ma o istocie posługi chrześcijańskiej na krańcach świata.

Wyjazd misyjny to często poświęcenie własnej wygody życia na rzecz pomocy innym. To miejsce Bożej służby – mówi ks. Dariusz Chałupczyński, misjonarz, zastępca dyrektora częstochowskiej Caritas.

– Historię pracy misyjnej rozpocząłem w 2005 roku od Kamerunu w Afryce. Po 10 latach zdecydowałem się kontynuować pracę, ale już na zupełnie innym kontynencie. Od 5 lat posługuję na Kubie (z wyjątkiem kilkumiesięcznego urlopu zdrowotnego, na którym obecnie jestem). Co dobrego udało się zrobić? Myślę, że każdy misjonarz podobnie by odpowiedział… Po prostu pracuję, jestem. Nie robię nic wielkiego. Praca misyjna polega na byciu, trwaniu z ludźmi, do których się jedzie. Staramy się towarzyszyć każdemu bez względu na przynależność np. do religii. Jesteśmy też z ludźmi, którzy nie poznali Boga. Swoją posługą chcemy pokazywać, czym jest chrześcijaństwo.

Dzień Modlitwy i Pomocy Misjom przeżywany jest przez rozważanie tajemnicy Objawienia Pańskiego. 6 stycznia Kościół modli się za ludy i narody, które nie słyszały jeszcze o Chrystusie. Misjonarze posługują w różnych miejscach świata. W Papui i Nowej Gwinei przez 12 lat Słowo Boże głosił ks. Marek Woldan.

– To były lata, które bardzo mnie ubogaciły. Musiałem nauczyć się wielu rzeczy, nowego języka, ale także poznać inną kulturę. Mieszkańcy Papui i Nowej Gwinei są bardzo otwarci, choć nie zaleca się podróży turystycznych w tamte rejony. Czasem spierają się o pewne kwestie i dochodzi między nimi do konfliktów. Do poznawania Słowa Bożego byli długo przygotowywani. Teraz dosłownie chłoną Ewangelię. Są wspaniali.

O tym, że wyjazd misyjny uczy przede wszystkim pokory mówi ks. Rafał Wujec, który przez lata posługiwał w Ekwadorze.

– Już w Warszawie przygotowywano nas, że najważniejszym jest po prostu przebywanie z tymi ludźmi. Poznawanie ich sposobu życia, wrażliwości oraz zachęcanie ich do wspólnej modlitwy. Starałem się organizować takie zajęcia, które jednoczyłyby tych ludzi. Z czasem zaczęliśmy też drobne remonty parafii. Wierni chętnie pomagali. W jednej wiosce pomogliśmy też dopomóc w stworzeniu instalacji wodnej.

O pobycie misyjnym w Kazachstanie mówi natomiast ks. Sławomir Porębski.

– W Kazachstanie przebywałem od 4 lutego 2013 roku do 4 lipca 2019 roku. Było to bardzo ciekawe doświadczenie misyjnego życia kapłańskiego. Kazachstan to kraj 9 razy większy od Polski, który był też republiką Związku Radzieckiego. Jest różnorodny pod wieloma względami. Kościół katolicki jest tu w mniejszości, ponieważ chrześcijaństwo to jedynie 1%. Ok 70% ludności to muzułmanie. Kazachstan nie jest natomiast antyklerykalny. Jako ksiądz katolicki nigdy nie spotkały się tu z nieprzyjemnościami. Zawsze była życzliwość, nawet wśród osób innej religii.

W 2020 roku w 99 krajach misyjnych posługiwało 1883 misjonarzy z Polski. Niestety, z roku na rok jest ich coraz mniej. Powodem są takie czynniki jak: śmierć, choroby, podeszły wiek, a ostatnio trudności związane z wyjazdem spowodowane pandemią. Najwięcej polskich misjonarzy pracuje w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach – 756 osób. Krajami, w których jest najwięcej polskich misjonarzy, są: Brazylia – 236, Boliwia – 120, Argentyna – 116, Peru – 57 i Paragwaj – 39. W Ameryce Łacińskiej i na Karaibach przebywa 165 księży diecezjalnych, 395 zakonników, 177 siostry zakonne i 19 osób świeckich.

ABK