TYLKO U NAS! Diakoni o krok od święceń – posłuchaj co przeżywają!

Święcenia kapłańskie to zwieńczenie seminaryjnej formacji, a zarazem pierwszy krok w życie księdza. Częstochowscy diakoni zaliczyli już wszystkie egzaminy, kończy się również czas ich praktyk duszpasterskich. Udało nam się spotkać z całą siódemką na gorąco tuż po zdaniu egzaminu magisterskiego! O jego przebiegu mówi rektor seminarium ks. dr Grzegorz Szumera.

– W tym roku do egzaminu magisterskiego przystąpiło 9 diakonów – 2 z diecezji sosnowieckiej i 7 z archidiecezji częstochowskiej. Ten egzamin jest swojego rodzaju podsumowaniem formacji intelektualnej trwającej prawie 6 lat i też swojego rodzaju uwieńczeniem tej formacji. Wszyscy diakoni uzyskali stopień magistra nauk teologicznych z czego bardzo się cieszę. Wszyscy z podchodzących do egzaminu zdali go z wynikami pozytywnymi i w ten sposób będą dobrze przygotowani do posługi kapłańskiej, także w tym wymiarze intelektualnym – powiedział ks. Szumera.

Zanim młody ksiądz po święceniach zostanie skierowany do swojej pierwszej parafii, zostaje posłany przez biskupa do parafii praktyk. Abp Wacław Depo stwierdził, ze tegoroczne praktyki duszpasterskie diakonów z racji pandemii były szczególne.

– Jest pewnym znakiem osobiście dla mnie, że ja posyłając diakonów na praktyki duszpasterskie, posłałem ich na progu tego szalejącego wirusa czy koronawirusa i oni byli cały czas we wspólnotach parafialnych, czyli służąc na swoim odcinku właśnie we wspólnocie jako współpracownicy księdza proboszcza czy wikariuszy. Dzielili już to życie, która będzie ich udziałem poprzez późniejsza święcenia kapłańskie. Inne seminaria jakoś inaczej to rozstrzygały, ale nasze seminarium, no trwało, tak, bo to jest najważniejsze, żeby trwać we wspólnocie wiary modlitwy i odczytywaniu takiego czy innego również stopnia wiedzy – powiedział arcybiskup. – Ja dzisiaj się cieszę i dziękuję razem z nimi, że osiągnęli ten stopień konieczny od strony wiedzy teologicznej czy prawniczej czy filozoficznej, po to żeby bardzo kompetentnie iść no, do tego wcale dzisiaj nie łatwego świata, który będzie stawiał nam nie tylko wymagania, ale swoje pytania nie raz może i prowokacyjne – stwierdził pasterz.

Dk. Zbigniew Wojtysek przyznał, że egzamin magisterski był dla niego i jego kolegów z roku bardzo ważnym momentem na drodze do święceń kapłańskich.

– Nie ukrywam, że chyba w każdym z nas było troszeczkę stresu, bo pewien etap trzeba było zakończyć, postawić taką kropkę nad i wiemy, że jest to ważne, pewnie nie najważniejsze, bo czekamy na święcenia i to jest chyba dla nas moment najważniejszy, natomiast dla dobra Kościoła, dla dobra swojego też jest ważna oczywiście nauka i też przyszłość, którą otwiera nam tak naprawdę tytuł magistra, czyli nauczanie w szkole. Cieszymy się więc, że będziemy mogli być z dziećmi z młodzieżą także na oficjalnie, na pełnoprawnie – stwierdził dk. Zbigniew.

Każdy egzamin budzi w zdających wiele emocji, zwłaszcza podsumowujący całość formacji. O tym jak swój egzamin magisterski przeżywali częstochowscy diakoni mówi dk. Szymon Całus

– Na pewno przed egzaminem był bardzo duży stres, ale atmosfera, która była na egzaminie, była bardzo pozytywna. Każdy był dobrze nastawiony do nas, podszedł ze zrozumieniem do nas i do tego, że jest czas narodowej kwarantanny, który też nie pomaga w tym wszystkim i że jest to czas bezpośredniego przygotowania do prymicji. Oczywiście nie była ta nauka całkowicie ograniczona, ale można powiedzieć trochę okrojona przez obowiązki na parafii, obowiązki wynikające ze zbliżających się prymicji, więc jest natłok tego wszystkiego. Sam egzamin przestrzegał w miarę sprawnie i dobrze, nie było źle – powiedział dk. Szymon.

Zagadnienia wymagane do zdania egzaminu magisterskiego obejmują bardzo wiele różnych dziedzin wiedzy, dlatego przygotowanie do niego jest trudnym zadaniem. Jak jednak stwierdził dk. Dominik Kozłowski diakonom udało się sprostać temu zadaniu.

– Tezy znaliśmy wszyscy, więc mniej więcej wiedzieliśmy co możemy się spodziewać jednak zawsze ta wiedza teologiczna jest tak głęboka i tak szeroka, że zawsze można było znaleźć coś więcej, dopytać o jakiś szczególik, który mógł umknąć, ale tak, jak już dk. Szymon powiedział nasi profesorowie wykazali zrozumieniem i nas naprowadzali, kiedy mieliśmy jakieś potknięcie czy pomyłkę. Poczuliśmy – wydaje się, że wszyscy – że zeszło to takie ciśnienie i że za nami ten pierwszy krok w kierunki święceń już jest zrobiony – stwierdził dk. Dominik.

O pracy magisterskiej mówi się często, że jest to pierwsza książka, którą się napisało w życiu. Dk. Mateusz Golis powiedział, że tematy podejmowane przez diakonów w ich pracach dyplomowych powstały jako owoc tego, co otrzymali od wykładowców w trakcie studiów.

– Na pewno całe studia w seminarium duchownym to jest okazja do takiej dużej wdzięczności, bo co byśmy mieli, czego byśmy nie otrzymali? Więc tutaj na pewno wszystkie wykłady, wszystkie momenty, które były dla nas, to jest jakaś wielka okazja do tego żeby być wdzięcznym za ten czas nauki. I myślę. że z tej nauki, którą otrzymaliśmy i którą mogliśmy sami zdobyć zrodziły się te nasze magisterki, które napisaliśmy – powiedział dk. Mateusz. – Myślę, że każdy mniej więcej w działkę, którą lubi, mógł się wpasować mógł choć przez chwilę poczuć się jak autor jakiegoś małego dzieła, w którym może nie zmieni świata, ale pomoże ta magisterka na pewno w mądrym posługiwaniu na rzecz kościoła częstochowskiego, kościoła świętego, kościoła powszechnego, aby móc skuteczniej, w sposób bardziej mądry i piękny głosić Ewangelię i prowadzić ludzi do zbawienia – stwierdził diakon.

Egzamin magisterski odbył się tylko kilkanaście dni przed święceniami. Dk. Remigiusz Lech podzielił się jak razem z kolegami z roku przeżywają ostatnią prostą przed staniem się kapłanami.

– Na pewno jest napięcie, jest takie zniecierpliwienie, na pewno też stres, bo jak to będzie, czy wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Teraz też ta epidemia puszcza. Niektóre sale, które wcześniej były zamawiane, trzeba było odwoływać. Teraz się okazuje że jednak można na nowo zrobić to przyjęcie, żeby bliscy rodzina przyjaciele, wszyscy którym jakoś zawdzięcza się to, że jest się księdzem,którzy omadlali, pamiętali, myśleli będą po prostu obecni w tej radości. I to jest właśnie piękne, że przez te trudy, cierpliwość też na koniec jest właśnie wspólna radość, która nas wszystkich jednoczy – powiedział dk. Remigiusz.

Rząd Polski ogłosił w dzień egzaminu, że została zwiększona dopuszczalna liczba osób, które mogą uczestniczyć na liturgii w świątyni. To dla diakonów, którzy chcą zaprosić swoich gości na pierwszą samodzielnie sprawowaną Mszę św. bardzo dobra wiadomość. Niektórzy – jak np. dk. Piotr Sinkiewicz – znaleźli jednak inny sposób poradzenia sobie w tej kwestii w obecnej sytuacji sanitarnej.

– Mamy prymicje w dwóch terminach, bo ja i Remigiusz który wcześniej tu się wypowiadał mamy 7 czerwca, natomiast wszyscy pozostali diakoni – moi bracia mają 31 maja. Jeśli chodzi o mnie, że jest  zwiększona liczba – mo to u mnie się jakoś za bardzo nic tam nie zmienia, z tego względu że mój kościół choć zewnętrznie wygląda na potężny, to w środku jest dosyć mały, dlatego po jakiś konsultacjach i po przemyśleniu postanowiłem że Mszę odprawię na dróżkach modlitewnych, gdzie jest Golgota tak bardzo mocno wyeksponowana, jest ołtarz – powiedział diakon. – I myślę, że będzie to msza na wolnym powietrzu gdzie będzie mogła uczestniczyć większa ilość osób oczywiście z zachowaniem tych wszystkich norm obowiązujących. Będą też płyny dezynfekujące, będą namioty, więc wszystkich serdecznie zapraszam, całą diecezje, kto tylko jest chętny, niech przyjeżdża – zaprosił dk. Piotr.

Święcenia i prymicje to nie powód, by spocząć na laurach, ale by jeszcze bardziej zakasać rękawy. Przyszli Neoprezbiterzy będą niedługo podejmować zadania wikariuszy w parafiach i katechetów w szkołach. Dk. Sebastian Kosecki bardzo czeka już na moment, kiedy będzie mógł zacząć swoją posługę.

– Oczywiście bardzo się cieszę, że będę mieć tą możliwość. Akurat tak się składa że już uczę w szkole przez ten miesiąc w zastępstwie za katechetkę w parafii. No i widzę, że to jest genialna sprawa, ponieważ to jest rzecz, którą lubię. Widzę, że jest ważna, ponieważ można wiele dobrego wśród dzieci i młodzieży zrobić. Natomiast jeśli chodzi o parafię, no to wiadomo teraz jestem tylko na miesiąc, no dwa praktycznie. Natomiast to już będzie konkret na parafii, gdzie będę posługiwał jako katecheta i patrzę na to z wielką nadzieją i też taką dużą odpowiedzialnością – powołanie do konkretnego zadania, które przede mną stoi, przed nami wszystkimi.  I wierzę, że jakoś Pan Bóg będzie działał cuda też przez nasze nieudolne ręce i że jakieś dobre owoce z tego wyjdą – stwierdził dk. Sebastian.

Święcenia prezbiteratu odbędą się w tym roku 30 maja o godz. 10 w Bazylice Archikatedralnej św. Rodziny w Częstochowie. Z racji obostrzeń rządowych w uroczystości uczestniczyć będą mogły tylko najbliższe osoby, zaproszone przez przyszłych neoprezbieterów. Zapraszamy jednak do duchowego łączenia się z nowoświęconymi na modlitwie poprzez transmisję na antenie naszego Radia. Polecajmy Bogu w naszych modlitwach przyszłych prezbiterów i kleryków V roku, którzy tydzień wcześniej zostaną wyświęceni na diakonów.

KG