Finisaż wystawy „Ś.P. Ja” – Janina Plucińska-Zembrzuska o sobie

W piątek (1 września) o godz. 18.00 w Galerii Dobrej Sztuki odbędzie się finisaż wystawy „Ś.P. Ja” – Janina Plucińska-Zembrzuska o sobie. Wstęp wolny.

„Ś.P. Ja” – Janina Plucińska-Zembrzuska o sobie to niezwykła wystawa ukazująca twórczość nieprzeciętnej malarki, artystki – rodowitej częstochowianki – zorganizowana z okazji 30. rocznicy jej śmierci. Wystawa prezentowana w Muzeum Częstochowskim od kwietnia do września 2017 roku stała się też pretekstem do pokazania obrazów darowanych do naszych zbiorów przez córkę artystki – Annę Szwedowską. Dzięki wspomnianej darowiźnie Muzeum Częstochowskie stało się posiadaczem najbardziej reprezentatywnej i największej w Polsce kolekcji dzieł Janiny Plucińskiej-Zembrzuskiej – liczącej 148 prac.

Wystawa ma charakter przekrojowy i ukazuje aż 42 prace, wykonane w różnych okresach twórczości, oryginalnymi autorskimi technikami. Artystka zasłynęła z twórczego i nietuzinkowego wykorzystania do swych przedstawień różnorodnych materiałów: blachy aluminiowej, kartonów po papierze fotograficznym, papieru z czyszczenia pras drukarskich, folii, kliszy rentgenowskiej, gazet. Z każdego tworzywa potrafiła wydobyć istotę i sprawić, by stało się ono dziełem sztuki. Malowała też obrazy olejne, poprzez które najchętniej się wyrażała.

Tytuł wystawy zaczerpnięty został z obrazu Ś.P. Ja pochodzącego z cyklu Moje epitafium, powstałego z potrzeby serca artystki, z dręczącej ją myśli, że po śmierci nikt nie będzie pamiętał o niej i o jej twórczości. Wystawa to opowieść o życiu kobiety – artystki, matki i wdowy, która ponad wszystkie trudy życia codziennego umiłowała pracę twórczą. I to właśnie ta kobieta ma nam siebie pokazać – poprzez swoje niepowtarzalne i oryginalne obrazy. Większość prac przedstawia postacie ludzkie na różnych etapach życia, podporządkowane trudnym emocjom i wyrażające skomplikowane uczucia. Ukazują zarówno różne oblicza miłości – począwszy od miłości macierzyńskiej, przez spełnioną miłość małżeńską, po miłość do Boga, wyrażają smutek, żal, lęk, cierpienie i samotność, ale także bliskość, zaufanie i oddanie.

Życiorys artystki

Janina Plucińska-Zembrzuska urodziła się 22 czerwca 1922 roku w Częstochowie, w domu przy ulicy Św. Barbary 74. Jej ojciec Romuald Respondek był stolarzem z Kawodrzy, a mama Józefa z domu Fertner pochodziła z rodziny o silnych tradycjach artystycznych. Pradziadek Janiny Piotr Fertner, jak i jego syn Jan byli znanymi w Częstochowie rzeźbiarzami – snycerzami, wykonywali rzeźbione krzyże i przedstawienia świętych do okolicznych kościołów i kaplic. Wnętrze pracowni Piotra Fertnera uwiecznił na swojej akwareli z 1872 roku Adrian M. Głębocki.

Janina miała dwójkę rodzeństwa, starszą siostrę Mundę i brata Mieczysława. Rodzice bardzo dbali o ich wychowanie i wykształcenie. W domu rodzinnym często rozmawiano o znanych przodkach, stał tam też krzyż wyrzeźbiony przez założyciela/protoplastę rodu. Wszyscy obowiązkowo odwiedzali kościoły, w których znajdowały się rzeźby i krzyże z pracowni Fertnerów.

Artystka od dziecka zdradzała zdolności plastyczne. Najpierw uczyła się w szkole prowadzonej przez siostry Nazaretanki, a w czasie wojny chodziła na tajne komplety i pobierała lekcje rysunku u jednej z ciotek. Po wojnie uczyła się rysunku u częstochowskich artystów Władysława Rudlickiego oraz Stanisława i Wojciecha Barylskich, ale to dzięki tacie mogła rozwijać talent plastyczny, gdyż to on na poddaszu rodzinnego domu przygotował jej pierwszą pracownię.

W 1941 roku wyszła za mąż za kolegę siostry Kazimierza Plucińskiego, mieszkającego przy tej samej ulicy. Skromne przyjęcie ślubne odbyło się podczas Świąt Wielkanocnych. Kazimierz był muzykiem i organistą, a z zamiłowania kompozytorem. Od początku małżeństwa wspierał Janinę w realizowaniu twórczej pasji i namawiał do udziału w kursach rysunku i malarstwa. Po wojnie Janina uczęszczała na zajęcia plastyczne do nowo otwartej Wolnej Szkoły Sztuk Pięknych oraz do ogniska plastycznego, gdzie poznała Wandę Wereszczyńską i Władysława Wagnera. Zajęcia plastyczne odbywały się popołudniami pięć razy w tygodniu. Niestety, wkrótce musiała przerwać kształcenie, gdyż szkołę przekształcono w liceum dzienne. Przeniosła się wówczas do Ogniska Kultury Plastycznej, a później działała w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych. Współpracowała też z kołem plastycznym hutników prowadzonym przez Jerzego Pogorzelskiego.

Z mężem Kazimierzem doczekali się sześciorga dzieci: Elżbiety (ur. 1942), Anny (ur. 1944), Adama (1945- 2002), Lecha (ur. 1949), Haliny (ur. 1951) oraz Marii (ur. 1954). Byli zgodnym kochającym się małżeństwem i stworzyli dzieciom ciepły, bezpieczny dom. Kazimierz bardzo dbał o edukację muzyczną dzieci, pilnował, by codziennie ćwiczyły grę na instrumentach. Janina za to uwielbiała malować swoje dzieci, często zabierała je na wycieczki po Częstochowie i okolicy. Kazimierz miał wadę serca i zmarł w 1956 roku w wieku 41 lat. Janina została wdową. Miała 34 lata i szóstkę dzieci, z których najmłodsze miało 1,5 roku. W opiece nad dziećmi pomagali jej rodzice. Pracowała zawodowo najpierw w zakładach poligraficznych na Stradomiu, a później w Spółdzielni Poligraficznej „Udziałowa”, z którą związała się na całe życie. Na stanowisku rysownik-retuszer wykorzystywała swoje umiejętności. Kierownictwo spółdzielni dostrzegając zdolności Janiny, wystosowało pismo do Ministerstwa Kultury i Sztuki z prośbą o umożliwienia kontynuacji jej studiów plastycznych – niestety, nic z tego nie wyszło. Od spółdzielni miała też pozwolenie na korzystanie z odpadów poligraficznych, papierów, folii, blach – z których powstało wiele prac.

Mimo trudności życia codziennego i zmagania się samotnej kobiety z przeciwnościami losu Plucińska nie rezygnowała z pracy twórczej. Wkrótce los się do niej uśmiechnął.

W 1970 roku poślubiła Witolda Zembrzuskiego – przewodnika turystycznego, człowieka aktywnego, oczytanego i ciekawego świata. Witold był też pasjonatem historii i kultury. Razem podróżowali po Polsce, zwiedzali galerie i muzea. Szczęście artystki nie trwało jednak długo, po pięciu latach Witold zmarł na nowotwór. Odszedł nagle, w ciągu dwóch miesięcy. Janina próbowała na nowo odnaleźć radość życia. Zajmowała się wnuczkami, pomagała dorosłym już dzieciom. Ulgą i wytchnieniem od dnia codziennego były wyjazdy na plenery malarskie i intensywna działalność artystyczna.

Przyszło kolejne załamanie – tragiczna śmierć wnuczka sprawiła, że artystka straciła kontakt z paletą. Stan wojenny i choroby najmłodszej córki potęgowały uczucie przygnębienia. Wkrótce Janina Plucińska-Zembrzuska zaczęła chorować. Diagnoza – zapalenie woreczka żółciowego – okazała się błędna. Prawdziwy był rak z przerzutami…

Janina Plucińska-Zembrzuska zmarła 26 kwietnia 1987 roku.

Całe życie pracowała nad lekką ręką i dobrą kreską. Zostawiła po sobie około 800 prac.