Od początku roku w gminie Koziegłowy trwa dyskusja nad zmianami, które (według projektów uchwał) mogą oznaczać przekształcenie Szkoły Podstawowej w Gniazdowie w filię Zespołu Szkół w Koziegłowach. Według niektórych to sposób na dostosowanie sieci szkół do realiów demograficznych i finansowych gminy, dla innych zaś początek końca lokalnej społeczności. Sprawa budzi emocje po obu stronach dyskusji – zarówno wśród rodziców, jak i samorządowców. Przed podobnym wyzwaniem stoi dzisiaj wiele placówek, choć innych przykładów nie trzeba szukać daleko – na analogicznym „rozdrożu” znajduje się aktualnie Szkoła Podstawowa w Siedlcu Dużym.
Burmistrz Gminy i Miasta Koziegłowy, Jacek Ślęczka podkreślił, że nie jest to dla samorządu decyzja łatwa, choć pozostaje kwestią nieuniknioną ze względu na drastyczny spadek demograficzny:
Rozmawiamy dzisiaj o bardzo ważnej kwestii dla lokalnej społeczności, przyszłości naszych dzieci i młodzieży. Myśląc o przyszłości, musimy podejmować czasami trudne, niepopularne, aczkolwiek niezbędne decyzje. Intencją samorządu, gminy i miasta Koziegłowy nie jest likwidacja placówek oświatowych w tych małych szkołach – mówię o miejscowości Gniazdów i Siedlec Duży. Niemniej jednak z uwagi na zmieniające się uwarunkowania demograficzne, spadającą liczbę dzieci w tych szkołach podjęliśmy decyzję, aby dokonać reorganizacji sieci placówek na terenie gminy i miasta Koziegłowy poprzez stworzenie filii właśnie w tych placówkach, aby stworzyć możliwości edukacji dla dzieci młodszych. Mówimy o przedszkolu i nauczaniu początkowym. Chcielibyśmy, aby klasy starsze zostały włączone w zespół szkół w Koziegłowach. Te działania są nieuniknione, one wynikają tak jak powiedziałem z demografii – spadającej liczby dzieci w naszych szkołach. Przypomnę, że kilka lat temu w dziewięciu placówkach oświatowych szkół podstawowych na terenie gminy i miasta Koziegłowy, edukację prowadziło 1400 uczniów. W chwili obecnej to jest 1100. Natomiast za 6 lat klasy pierwsze zasili tylko 90 nowych uczniów. Stąd ta decyzja. Zmuszani jesteśmy dokonywać reorganizacji placówek na terenie gminy.
Mimo argumentów wypływających z danych demograficznych, plan przekształcenia gniazdowskiej placówki w filię Zespołu Szkół w Koziegłowach budzi zdecydowany sprzeciw społeczności szkolnej. Klaudia Ciuk, przedstawicielka Rady Rodziców Szkoły Podstawowej w Gniazdowie zaznaczyła, że poza walorami edukacyjnymi, szkoła to przede wszystkim wspólnota, która uczy wartości moralnych:
Nasza szkoła jest wyjątkowym miejscem na mapie edukacji. Powiem od strony rodzica, dlaczego ja wybrałam akurat tę szkołę dla moich dzieci, ponieważ chodzi tam trójka moich dzieci.Wybierając z mężem szkołę, bardzo mocno zależało nam, żeby placówka wnosiła coś więcej poza wysokim poziomem edukacji. Coś, co przygotuje dzieci do życia, aby były to wartości które mamy u siebie w domu za ważne – miłość do bliźniego, poszanowanie różności, wspólny szacunek. Szkoła w Gniazdowie jest szkołą ekumeniczną, tam dzieci nie tylko w teorii słuchają na temat tych wartości, one tam to praktykują. Siedzą w jednej ławce, tam gdzie inni ludzie stawiają mury, my budujemy mosty.
Burmistrz Ślęczka zasygnalizował, że decyzja o losach szkoły powinna być podejmowana w dialogu z jej społecznością. Jak podkreślił, struktura organizacyjna placówek w Gniazdowie i Siedlcu Dużym nie stanowiłaby problemu, gdyby nie istniejące luki legislacyjne:
Jesteśmy po spotkaniach i pierwszych naszych wspólnych ustaleniach. Każda ze stron ma swoje argumenty. Rodzice warunkują to, aby szkoła zarówno w Gniazdowi, jak i w Siedlcu była jak najbliżej miejsca zamieszkania. Natomiast dane demograficzne i organizacyjne, nie uprawniają nas do tego, abyśmy w taki stan tworzenia sieci szkół w dalszym ciągu utrzymywali. W szkole w Gniazdowie obecnie uczy się 51 uczniów, natomiast w arkuszu organizacyjnym mamy 24 nauczycieli, którzy tworzą 16 etatów. Jeden nauczyciel to jest dla trzech uczniów. Jeżeli chodzi o Siedlec, tutaj dane statystyczne są podobne. 52 uczniów, 20 nauczycieli, 13 etatów i jeden etat nauczycielski na czterech uczniów. Nie byłoby żadnego problemu między organem prowadzącym, samorządem, rodzicami i środowiskiem, gdyby nie system finansowania oświaty, który obecnie funkcjonuje i mówi, że pieniądze idą za uczniem. Natomiast my jako samorządy od wielu lat optowaliśmy, aby wprowadzić w ustawie o systemie oświaty pewną standaryzację usług oświatowych, tych minimalnych. Nie byłoby rozmowy o likwidacji, gdyby zapisy w ustawie mówiły o minimalnej liczbie uczniów w danej klasie.
Klaudia Ciuk przybliżyła największą obawę rodziców – w przypadku, gdy dojdzie do przekształcenia, dzieci, które od początku swojej ścieżki edukacyjnej przyzwyczaiły się do funkcjonowania w kameralnej społeczności, mogą mieć znaczne problemy w adaptacji do nowego, miejskiego otoczenia:
Sądzę, że teraz przed tym problemem stoi wiele małych szkół. Niestety sytuacja wygląda w ten sposób, że walczymy o autonomię i zachowanie pełnej struktury naszej szkoły. Nie chcemy, żeby nasza szkoła przekształciła się w filię ze szkołą macierzystą wskazaną w innym obszarze. Dla nas jako dla naszej takiej małej społeczności, ta szkoła to nie jest tylko placówka edukacyjna, to jest nasz dom. To jest nasze serce i rodzina, bardzo ważny punkt w naszej infrastrukturze. Tak naprawdę tam spotykają i łączą się pokolenia. Tutaj rozgrywa się walka o przyszłość naszych dzieci. One są zżyte, to są dzieci, które są nauczone przebywania w małej społeczności. Część z nich na pewno nie odnajdzie się w miejskiej szkole. O to walczymy jako rodzice i na pewno się nie poddamy.
Burmistrz Koziegłów wyjaśnił, że zupełna likwidacja małych placówek nie wchodzi w grę – biorąc pod uwagę perspektywy przyszłościowe i przewidywalne trudności w gospodarowaniu szkołą, najrozsądniejszą opcją pozostaje przekształcenie tego miejsca w filię dla młodszych klas:
Doszliśmy do takiego oto momentu, że byliśmy zobowiązani w Szkole w Gniazdowie utworzyć oddział klasy pierwszej dla trójki uczniów. Nie jesteśmy w stanie tego w sposób rozsądny, racjonalny oraz z perspektywą funkcjonowania oświaty na lata przyszłe rozegrać inaczej. Stąd wyjście naprzeciw, że nie likwidujemy tych szkół, dajemy szansę edukacji dzieciom młodszym. Natomiast chcemy, żeby dzieci starsze kontynuowały edukację w szkole macierzystej, która równie dobrze zapewnia edukację wraz z opieką, dowozem i zajęciami pozalekcyjnymi, dając wszechstronny rozwój społeczny i edukacyjny dzieci.
Wizja zmian w funkcjonowaniu społeczności budzi obawy nie tylko rodziców, ale również uczniów, których sprawa dotyczy bezpośrednio. Maria Zimny, uczennica klasy VIII Szkoły Podstawowej w Gniazdowie podzieliła się własnymi odczuciami w sprawie. Jak zaznaczyła, będąc częścią mniejszej społeczności, można czuć się widzianym. Ewentualne przeniesienie do większej placówki może wiązać się z osamotnieniem:
Funkcjonowanie w takiej małej społeczności pomaga być takim bardziej indywidualnym, czuć się widzianym. Wzrok nauczyciela skierowany w stronę ucznia, czujemy się dostrzegani. Mając perspektywy na to, że za niedługo będzie trzeba opuścić podstawówkę, i tak będę musiała wybrać coś innego. Gdybym była na przykład uczennicą którejś z klas niższych, byłoby to po prostu ciężkie, żeby z takiego grona, gdzie każdy czuje się przyjacielem, przenieść się do grona nieznajomych. Wiadomo, możemy ich poznać, ale gdyby przenieść się do szkoły, gdzie będzie pięćset uczniów, to można się po prostu czuć samotnym.
Poszukiwania kompromisu trwają – sprawa stała się na tyle głośna, że trafiła do Śląskiego Kuratorium Oświaty. O postępach w tej kwestii będziemy informować na bieżąco. Niezależnie od rozstrzygnięcia, dla uczniów, rodziców i mieszkańców będzie to moment wyznaczający kierunek zmian w lokalnej oświacie na kolejne lata. Strony zgadzają się w jednym – priorytetem pozostaje (i pozostać powinno) dobro dzieci i młodzieży.
Źródło fot. SP w Gniazdowie
