Chybiona procedura czy celowe działanie? Czy konkurs na dyrektora częstochowskiego ROK-u był ustawiony?

rok

Sporo kontrowersji wzbudził konkurs na dyrektora Regionalnego Ośrodka Kultury w Częstochowie. Kandydaci zakwalifikowani do II etapu, o przesłuchaniach konkursowych mających odbyć się w dniu 23 października w Katowicach poinformowani zostali w godzinach popołudniowych… 22 października. Przemysław Smyczek, dyrektor Wydziału Kultury Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego nie widzi w tym nic niestosownego. – Jest to bardzo powszechna praktyka, że konkursy odbywają się z dnia na dzień. Nie jest naszą winą, że osoba, która nie stawiła się na konkurs nie odczytała maila na czas – odpowiada spokojnym tonem na pytanie, czy uczestnicy nie powinni zostać poinformowani wcześniej.

Teraz kilka faktów. Informacja została zamieszczona na stronie internetowej 22 października, o godzinie 13.17. Następnie między 12.58 a 13.21 wysłano maile do osób, które zostały zakwalifikowane do drugiego etapu. Drugi etap konkursu odbył się 23 października. Stawiło się pięć, z sześciu zakwalifikowanych uczestników. Zabrakło Karola Ostalskiego, który o przesłuchaniach dowiedział się po fakcie – Byłem mocno zdziwiony, bo jest to dość kuriozalna sytuacja, gdzie na uczestników konkursu ceduje się odpowiedzialność za to, czy mail, w którym zostaliśmy poinformowani o przesłuchaniach do nas dotrze, czy nie. Ja maila odebrałem dzień po przesłuchaniach, w „spamie”. Podobnie wypowiada się Andrzej Zembik, również biorący udział w konkursie – Ja też tego maila odebrałem przez przypadek. – Nie zajrzałbym tam w ogóle, gdyby znajomy mi nie powiedział o tym, że konkurs już był, a mnie nie było. Uważam osoby, które tam pracują za dobrych fachowców i tym bardziej zdziwiony byłem, że konkurs odbywa się w takiej procedurze. Żałuję, bo w związku z tym nie mogłem zaprezentować swojej koncepcji – mówi z żalem w głosie Karol Ostalski.

– Rozumiem rozżalenie pana Karola Ostalskiego, sama o konkursie dowiedziałam się od osoby postronnej, wieczorem, kiedy byłam jeszcze w pracy. Do prywatnej skrzynki mailowej zajrzałabym następnego dnia rano, na dojazd z innego miasta nie miałabym szans – mówi Małgorzata Nowak, która także brała udział w drugim etapie konkursu.

Kolejnym z argumentów dyrektora Smyczka za takim informowaniem kandydatów jest to, że w komisji przesłuchującej było dziewięciu członków, dla których należało znaleźć dogodny termin. W tym momencie należałoby zastanowić się, czy ktoś pomyślał o dogodnych terminach dla kandydatów? Również dyrektor Smyczek nie uważa, że to za późno: – Nie można było wcześniej, ponieważ nie można było wcześniej dokonać weryfikacji dokumentów. Pierwszy etap konkursu polegający na osądzeniu poprawności dokumentacji odbył się 22 października. W tym miejscu warto przywołać analogiczne procedury konkursowe w Małopolskim Urzędzie Marszałkowskim, gdzie drugi etap może odbyć się najwcześniej po upływie 3 dni od pierwszego etapu. Skoro pan dyrektor Smyczek tak dokładnie podaje godziny maili itd. może podałby też dokładną godzinę zakończenia pierwszego etapu, bo dzień już znamy i wiemy, że było to 22 października.

Karol Ostalski zamierza odwoływać się od tej dość kuriozalnej sytuacji, choć… regulamin konkursu nie przewidział procedury odwoławczej. – W odwołaniu zwróciłem uwagę na to, że w dobie tak rozwiniętej techniki komunikacyjnej, taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Mail był z godziną około 13.30, a ja miałem stawić się tam na drugi dzień. Rozmawiałem z wieloma osobami na ten temat i wszyscy zaskoczeni są taką procedurą. Można mieć zaufanie do poczty elektronicznej, ale nie wiem kto spodziewałby się szukania takiej informacji w spamie. Coś powinno się w tej materii zmienić. W regulaminie było 60 dni na rozstrzygnięcie tego konkursu, więc nie wiem czy trzeba było się aż tak bardzo spieszyć. Jedna z osób, które się zakwalifikowały, dzień wcześniej prowadziła koncert dość daleko od Katowic, musiała w nocy się zebrać, żeby zdążyć na przesłuchania. Na stronie internetowej zabrakło informacji kiedy są przesłuchania, podano jedynie nazwiska osób zakwalifikowanych do drugiego etapu. Przemysław Smyczek poinformował mnie, że odpowie na moje pismo, wciąż na nie czekam choćby z takiego powodu, żeby poznać wynik konkursu.

Spore wątpliwości do takiego informowania ma także inna kandydatka. – Nie rozumiem takiej procedury konkursowej, ale nie pozostało mi nic innego jak się do niej podporządkować. Prowadzę działalność gospodarczą, w związku z czym nie było dla mnie aż taką trudnością dotarcie do Katowic, ale rozumiem osoby, którym mocno pokomplikowało to plany – ocenia Krystyna Koziołek, której udało się dotrzeć na drugi etap konkursu.

– Dokładnie było powiedziane, że będziemy zawiadamiani mailem, więc jeżeli ktoś startował to swoją pocztę sprawdzał i był na to psychicznie przygotowany. Urząd ma takie procedury, więc jeśli kandydat decyduje się na wzięcie udziału to dostosowuje się do takich warunków, jakie ktoś proponuje – powiedziała z kolei inna uczestniczka , która prosiła o zachowanie anonimowości. Sprawy nie chciała komentować kolejna kandydatka, Mariola Florek.

Wobec tak kontrowersyjnego regulaminu należałoby się zastanowić nad koniecznością powtórzenia konkursu, ale dyrektor Smyczek nie bierze pod uwagę takiego scenariusza. – Nie rozważamy takiej możliwości i nie odpowiem na to pytanie – ucina krótko. Nie liczy na to również Karol Ostalski. –
Szanuję wszystkich, którzy wzięli udział w konkursie, bo to w kręgach kultury są dość znane osoby. Metodami, którymi ja pracowałem dostałem nagrodę ministra kultury. Czy byłem głównym faworytem? Ja bym tego nie chciał oceniać. Najważniejsze jest, czy ośrodek pod rządami nowego dyrektora pójdzie tą drogą, o której ja pisałem w swojej koncepcji, czyli budowania przestrzeni edukacyjnej dla kadr kultury. Trzeba pracować ze społecznością lokalną i szukać korzeni, żeby poznać region jak najlepiej i umożliwić mu rozwój – komentuje pogodzony z werdyktem.
Jeżeli konkurs byłby powtarzany to z chęcią wezmę w nim udział – dodał Andrzej Zembik.

O taką procedurę konkursową zapytaliśmy wieloletnią dyrektor Wydziału Kultury Urzędu Miasta Łodzi. – Nigdy nie stosowaliśmy takiej formy zawiadamiania. W przypadku krótkiego terminu wykonywano dodatkowe telefony, aby nie przekroczyć Kodeksu Postępowania Administracyjnego, który mówi o konieczności skutecznego zawiadamiania.

Wkrótce powinniśmy poznać zwycięzcę konkursu. Nie zmienia to jednak faktu, że wokół niego narosło sporo kontrowersji – Po ludzku wydaje mi się, że informowanie z dnia na dzień o przesłuchaniach konkursowych nie jest do końca w porządku, a jeżeli coś nie jest w porządku to prowokuje do różnych przemyśleń i spostrzeżeń – podsumowała Krystyna Koziołek.

Redakcja