Nie chcę zawieść dzieci – spotkanie z Grzegorzem Kasdepke

Co nowego słychać u Kuby i Buby? Nad czym teraz pracuje detektyw Pozytywka? Te i wiele innych pytań padło w czwartek 14 czerwca podczas spotkania z jednym z najpoczytniejszych autorów książek dla dzieci, Grzegorzem Kasdepke. Gradem pytań autor został zasypany przez dzieci, które licznie zgromadziły się w Filii nr 8 Biblioteki Publicznej przy ul. Księżycowej. Radiu Fiat autor odpowiedział na prozaiczne z pozoru pytanie, jak się pisze książki dla dzieci?:
– Pytanie bardzo dobre. Ja mam od lat radę dla wszystkich, którzy chcą napisać książkę dla dzieci, żeby pisząc dla dzieci nie myśleli wcale o dzieciach. Byłem ojcem, który czytał swojemu dziecku przed snem i czasami natrafiałem na książki tak potwornie nudne, że zasypiałem pierwszy. Obiecałem sobie wtedy, że pisząc książki dla dzieci, będą pisał w taki sposób, żeby zmęczony tatuś chciał te książki czytać. I to się sprawdza. Pisząc książki dla dzieci bardziej myślę o zmęczonych tatusiach, niż o dzieciach. Odkryłem oczywistość, że jeżeli napiszę książkę, która podoba się dorosłym, to dzieci takiej książki bardzo chętnie słuchają wraz z rozbawioną osobą dorosłą, której rozbawienie w naturalny sposób przelewa się również na dziecko.
Grzegorz Kasdepke jest laureatem wielu nagród przyznanych przez krytyków doceniających jego twórczość, m. in. Nagrody Literackiej im. Kornela Makuszyńskiego. Jego książki wielokrotnie otrzymywały również tytuły Książka Roku lub Dziecięcy Bestseller Roku:
– Bardzo boję się wpaść w taki rodzaj samouwielbienia – zwierzył się Kasdepke. – To jest groźne. Każdy pisarz powinien się tego wystrzegać. Wydawcy chcą wydać każdą moją książkę, wiedząc, że sprzeda się z moim nazwiskiem. Ale mam świadomość, że każda kolejna książka powinna być lepsza. Łaska dzieci na pstrym koniu jeździ. One oceniają ostatnią książkę. Jeżeli dziecku nie spodoba się moja książka, to nie będzie miało sentymentu dla nazwiska Kasdepke, tylko sięgnie po książki innych autorów. Myślę o tym, żeby nie zawieść dzieci. Staram się, żeby książki trzymały poziom. Uznanie dorosłej krytyki jest miłe, ale muszę szczerze wyznać, że nie ma większej nagrody dla autora niż sytuacje, kiedy przyjeżdża do biblioteki i bibliotekarze mówią, że książki, akurat moje książki, nie stoją na półkach, tylko są cały czas wśród czytelników.
Autor niezwykle sobie ceni spotkania z dziećmi przyznając, że taki kontakt z młodą publicznością jest dla niego niezwykle inspirujący:
– Bardzo te spotkania lubię. Czuję ogromny zawodowy sens takich spotkań. Nie chodzi tutaj o promocję czytelnictwa, chociaż to też jest bardzo istotne, ale o to, że ja już w domu nie mam dziecka. Mój syn, dla którego pisałem pierwsze książki, jest już dorosłym mężczyzną. Żeby pisać książki dla dzieci muszę mieć z nimi nieustanny kontakt. Jeżdżę na spotkania, żeby z dziećmi rozmawiać, żeby zobaczyć, jak one reagują na teksty, co je śmieszy, co jest dla nich ważne. Dzieci zawsze zadają pytania w czasie spotkań autorskich i w tych pytaniach czasami kryją się ich pasje, problemy, zainteresowania. A poza wszystkim, takie spotkania dają też dużo frajdy, bo dzieci zadają autorowi okrutne pytania, które uświadamiają mu, że bardzo się zestarzał, np. Czy znał Pan Andersena? Czy to Pan napisał Biblię? Albo moje ulubione pytanie, które zadano mi w moim rodzinnym mieście: Czy był Pan kiedyś przystojny? [śmiech].
Po spotkaniu chętni mogli nabyć książki Grzegorza Kasdepke. Oczywiście każdy mógł poprosić również o osobistą dedykację autora.
Grzegorz Kasdepke jest z wykształcenia dziennikarzem. Ukończył studia na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Był wieloletnim redaktorem naczelnym magazynu dla dzieci „Świerszczyk”.

ZD