Nie ma śledztwa prokuratury ws. incydentu na pielgrzymce kibiców

Nie milkną echa wydarzeń, jakie miały miejsce w sobotę 13 stycznia podczas 10. Patriotycznej Pielgrzymki Kibiców na Jasną Górę. Przypomnijmy, członkowie stowarzyszeń Obywatele RP i Demokratyczna RP już po formalnym zakończeniu swojego zgromadzenia wmieszali się w tłum uczestników pielgrzymki rozwijając transparenty z hasłami „Chrześcijaństwo to nie nienawiść”, „Moją Ojczyzną jest człowieczeństwo” i „Tu są granice przyzwoitości”. Jak poinformowała policja, doszło do słownych utarczek, a transparenty zostały przez kibiców spalone. Sprawą zajęła się prokuratura, której stanowisko przedstawił rzecznik, Tomasz Ozimek:
– Prokuratura przeanalizowała materiały dotyczące incydentów mających miejsce w trakcie Ogólnopolskiej Pielgrzymki Kibiców. Te materiały zostały zebrane przez policję w ramach tzw. dochodzenia w niezbędnym zakresie. Po analizie akt tej sprawy prokurator objął ją nadzorem oraz zwrócił akta policji polecając kontynuowanie tego postępowania. Prokurator uznał, że policja powinna prowadzić to postępowanie w kierunku popełnienia przestępstw kierowania gróźb karalnych, zniszczenia mienia, a także naruszenia nietykalności cielesnej. Prokurator zwrócił uwagę policji na konieczność uzupełniającego przesłuchania osób, które złożyły zawiadomienie o przestępstwie. Prokurator stwierdził również, że w toku tego postępowania policja powinna dokonać ustaleń czy uczestnicy demonstracji nie naruszyli przepisów o zgromadzeniach.
Jak podaje policja w swoim oświadczeniu „Przyczyną zakłóceń było celowe dążenie do konfrontacji uczestników jednej ze stron. Osoby, które uczestniczyły w jednym ze zgromadzeń, po jego zakończeniu przemieściły się na jasnogórskie błonia, gdzie weszły w tłum kibiców i rozwinęły transparenty”. Ta opinia jest zgodna z relacjami świadków obecnych na miejscu zdarzenia. Wśród nich był m. in. częstochowski fotograf, Marcin Szpądrowski:
– Byłem świadkiem całej pielgrzymki i było spokojnie. Po pierwsze nie było tam żadnej bijatyki, bo nikt nikogo nie uderzył, po drugie pojawiła się grupa pań z transparentami, delikatnie mówiąc, pouczającymi kibiców. Ja odbieram to nie inaczej, jak chęć sprowokowania. To się udało po części, no bo zareagowali jacyś kibice. Nie zorganizowana grupa kibiców tylko jacyś pojedynczy, i nie kibice Rakowa Częstochowa tylko różni, nie widziałem tam szalików Rakowa.
Dalsze śledztwo w sprawie incydentu w trakcie pielgrzymki kibiców prowadzić będzie częstochowska policja pod nadzorem prokuratury.

ZD
foto: Marcin Szpądrowski