Obalamy zimowe mity żywieniowe

jb

Pogoda w zimie nie zachęca do aktywności fizycznej, za to zimowa aura sprzyja nabieraniu zbędnych kilogramów i podjadaniu niezdrowych przekąsek. Czy zimą potrzebujemy więcej kalorii? Czy tkanka tłuszczowa rzeczywiście chroni przed zimnem oraz czy smalec i golonka powinny być podstawą naszej zimowej diety? Na te i inne pytania dotyczące żywienia odpowiemy z pomocą dietetyka.

– Zimą nasz organizm nie potrzebuje więcej kalorii, a dodatkowych kilogramów nie powinniśmy usprawiedliwiać magazynowaniem tłuszczu osłaniającego nas przed zimnem – przestrzega Aleksandra Kulasiewicz, dietetyk. Bardzo często zdarza się, że naszą największą aktywnością fizyczną w okresie zimowym jest leżenie pod kocem, oglądanie telewizji lub czytanie książki i sięganie do miski z chipsami i innymi niezdrowymi przekąskami. Taki tryb życia nie sprzyja zachowaniu zgrabnej sylwetki, odpowiedniej sprawności fizycznej i przede wszystkim dobrego zdrowia. – Ważne jest, żeby nasza dieta była zbilansowana przez cały rok. Zimą jest to trudniejsze, ale wykonalne. Należy pamiętać o dostarczaniu organizmowi odpowiedniej ilości białka, węglowodanów złożonych oraz bogatych w witaminę C warzyw i owoców – podkreśla dietetyk. Witamina C ma ogromny wpływ na prawidłowe finkcjonowanie naszego organizmu. Uważa się także, że jej niedobory powodują osłabienie odporności. Do produktów zawierających dużą ilość witaminy C zaliczamy: czarną porzeczkę, czerwoną paprykę, brukselkę, szpinak, dzikią różę czy natkę pietruszki. Należy jednak pamiętać, że obróbka termiczna warzyw i owoców znacznie zmniejsza w nich ilość witamin i składników mineralnych. Mitem jest również to, że podstawą zimowej diety powinny być bardziej kaloryczne potrawy.

Golonka, smalec czy frytki od mrozów niestety nas nie osłonią. Rekompensowanie sobie braku słońca czekoladą czy innymi słodyczami to również nie jest najlepszy pomysł. – Zimą powinniśmy wybierać chude mięsa i wędliny, ryby bogate w kwasy omega, które będą wzmacniać nasz organizm. Polecam dorsza, łososia, makrelę, pstrąga czy sardynki. Zachęcam też do aktywności fizycznej, chodzenia na spacery, jazdy na nartach, łyżwach czy sankach – dodaje Aleksandra Kulasiewicz i przestrzega: – Odżywiając się nieprawidłowo i bardziej tłusto, obrośniemy w tkankę tłuszczową, będzie nam coraz trudniej się poruszać ibędziemy się intensywniej pocić. A to w połączeniu z dużymi wahaniami temperatur spowoduje, że będziemy bardziej podatni na przeziębienia. Lepiej zatem zamiast w tkankę tłuszczową zainwestować w dodatkowe, ciepłe okrycie.

Nie bez znaczenia jest również temperatura pokarmów, jakie przyjmujemy. – Kiedy spożywamy bardzo gorące dania czy płyny, organizm później łatwiej się wychładza – podkreśla dietetyk. Lepiej zatem, zamiast gorącej, wypić herbatę ciepłą. – Tak naprawdę naszą dietą zimową to powinno być pięć zróżnicowanych posiłków w ciągu dnia. Ważne jest odpowiednie śniadanie, np.: ciepła owsianka. Świeże owoce i warzywa z powodzeniem mogą zastąpić nam mrożonki. Mrożenie jest bowiem dobrym sposobem na przechowywanie. Wiadomo, występują straty w składnikach odżywczych, ale mniejsze niż w przypadku innego rodzaju obróbki termicznej – podsumowała Aleksandra Kulasiewicz.

Jeśli chodzi o nasze pociechy, to ich zimowa dieta nie musi zbytnio różnić się od tej, podczas pozostałych pór roku. – Zalecałabym jedynie zwiększenie ilości ryb bogatych w kwasy omega, które mają korzystny wpływ na układ odpornościowy. Jeżeli nie mamy takiej możliwości lub dzieci odmawiają jedzenia ryb, warto zainwestować w tran – podkreśla dietetyk. W okresie zimowym często zapominamy o regularnym nawadnianiu organizmu. W prawdzie nie odczuwamy już takiego pragnienia jak w ciepłe dni, ale musimy pamiętać, że w okresie grzewczym, kiedy powietrze w domach jest bardziej suche, nadal należy przyjmować odpowiednie ilości wody. Picie zbyt małej ilości płynów może doprowadzić do odwodnienia organizmu.

Sylwia Hreczańska