Papszun po meczu z Legią: Winę biorę na siebie

Częstochowianie z kolejną porażką. Tym razem RKS Raków został rozłożony na łopatki przez Jarosława Niezgodę, który niedzielnego wieczora na zakończenie siódmej kolejki PKO BP Ekstraklasy popisał się hat-trickiem. Mecz z Legią zakończył się zwycięstwem warszawskiej drużyny 3:1.

Pierwsza bramka dla Legii padła już w piątej minucie spotkania, a i na drugą nie trzeba było długo czekać, bo Niezgoda jeszcze przed upływem kwadransa podwoił prowadzenie. Trzecie trafienie napastnik gospodarzy dołożył w 54 minucie. Honorową bramkę dla Rakowa zdobył Tomas Petrasek na parę chwil przed ostatnim gwizdkiem sędziego.

– Udany mecz dla nas, kontrolowaliśmy przebieg tego, co działo się na boisku. Brawa dla zespołu za te trzy punkty po trudnym meczu i trudnym okresie – mówił szkoleniowiec Wojskowych Aleksandar Vuković.

Trener Rakowa Marek Papszun na pomeczowej konferencji prasowej wziął winę za porażkę na siebie.

– Nie byliśmy do tego meczu zbyt dobrze przygotowani, tę winę biorę na siebie. Nie wystawiłem też optymalnego składu, o czym świadczy zmiana już w 30. minucie, więc dziś zespołowi nie pomogłem. Ale cóż, takie jest życie i trzeba się z tym pogodzić.

Przed obiema ekipami przerwa reprezentacyjna. Za dwa tygodnie zawodnicy dwunastego w tabeli RKSu podejmą czternastą Arkę Gdynia. Mecz zostanie rozegrany w Bełchatowie.

FJ / MD
fot. Raków