Premiera „Pieśni nad Pieśniami”

Premiera „Pieśni nad Pieśniami”

W sobotni wieczór na auli św. Jana Pawła II na Jasnej Górze odbyła się premiera i promocja płyty Agnieszki Fiuk „Pieśń nad Pieśniami”. Projekt ten to opracowanie muzyczne całej Księgi Pieśni nad Pieśniami, które Agnieszka Fiuk wykonuje w duecie z Marcinem Kupczykiem w akompaniamencie orkiestry i chóru. Patronat nad wydarzeniem objął abp Wacław Depo, metropolita częstochowski.

– Niewątpliwie w samym przeżyciu jest to powrót do źródeł i dlatego właściwie pochylaliśmy się bez przerwy nad tekstami Pisma Świętego, które mówią o miłości Boga do człowieka, miłości Boga do Narodu i później tak czy inaczej podprowadzają nas do tajemnicy Chrystusa w Kościele, czyli Chrystus jako Głowa, Kościół jako Jego oblubienica. I w tym akurat mamy odnaleźć siebie, akurat ponazywać swoje własne drogi, swoje własne doświadczenia miłości. Dlatego jestem wdzięczny za ten utwór, za piękne wykonanie, muzykę i dlatego z serca błogosławię – powiedział arcybiskup.

Jednym z zaproszonych gości i patronów był ks. Andrzej Kuliberda, wikariusz biskupi ds. duszpasterstwa, który uważa, że taka forma ewangelizacji jak koncert Agnieszki Fiuk jest bardzo skuteczna.

– Na muzyce się nie znam, przyznam szczerze, natomiast ta muzyka jest wyjątkowa, bo to jest Słowo Boże i trudno mieć wątpliwość, czy dzieje się ewangelizacja, kiedy śpiewamy Słowo Boże – na pewno się dokonuje, bo samo Słowo Boże ma moc. Choć ta księga Pisma Świętego „Pieśń nad pieśniami” jest naprawdę wyjątkowa. A z drugiej strony trudna, no bo to taki poemat bardziej romantyczny, żeby nie powiedzieć erotyczny, ale to jest Słowo Boże. I to, jak to na początku prowadząca powiedziała – to Słowo Boże, ten poemat trzeba interpretować w kontekście całego Pisma Świętego, a przede wszystkim śmierci Chrystusa na krzyżu. I to jest pieśń o miłości naszego Zbawiciela Chrystusa do Kościoła Oblubienicy – powiedział kapłan.

Agnieszka Fiuk bardzo cieszyła się z przebiegu koncertu i atmosfery jaka na nim panowała. Koncert na Jasnej Górze był tak naprawdę drugim koncertem w pełnym składzie, ponieważ muzycy zaprezentowali już utwory „Pieśni nad Pieśniami” w trakcie Cecyliady 2019 w Radomsku.

– Zaśpiewaliśmy już taki koncert przedpremierowy. Tam to był taki prezent Jezusa dla mnie, ponieważ po prostu zostaliśmy zaproszeni. Ten koncert wymagał od nas już dużo więcej przygotowań i pracy już technicznych. Ale bardzo się cieszę, że to się udało, bardzo się cieszę, że publiczność tak licznie odpowiedziała na zaproszenie. Bardzo się cieszę, że nasz zespół, chociaż jest z pięciu miast i każdy pracuje jeszcze gdzieś – wszyscy mogli. Bardzo się cieszę, że udało się wszystko dopiąć na ostatni guzik i cieszę się, że na tym koncercie czuć było obecność samego Boga. I to jest chyba dla mnie największa radość. Księga jest bardzo obfita w słowo, i co jakiś czas jestem w nowym etapie mojego życia i nowe słowo do mnie dociera, nowe wydarzenia. A to słowo porządkuje właściwie każdy dzień, co się dzieje dobrego i trudnego też jednocześnie – powiedziała Agnieszka Fiuk. – Ewolucja była taka, że musiałam oddać instrument, na którym do tej pory grałam, fortepian tutaj pianiście zawodowemu, ponieważ trudno byłoby na scenie ogarnąć instrumenty, dyrygenta, publiczność i być jeszcze w dialogu z Oblubieńcem. Dlatego rzeczywiście tutaj zastępuje mnie Tomasz i to było moje nowe doświadczenie w takim mocnym kontakcie z publicznością. Myślę, że bardzo ciekawe i dobrze się w tym odnalazłam – stwierdziła.

Artystka od lat zajmuje się bibliodramą, która pomaga jej w osobistym rozwoju i twórczości.

– Moim marzeniem było, kiedy pisałam „Pieśń”, aby osoby, którym ją będę dawać, aby mogły przeżyć ją właśnie w bibliodramie. Bibliodrama jest doświadczaniem Słowa poprzez ruch. Robimy bibliodramę muzyczną, czyli tutaj jest pełna gama możliwości muzycznych: ruchy, instrumenty, śpiew, odblokowanie różnych sfer swojego ciała, głosu, takich, które na co dzień są gdzieś zablokowane. Doświadczanie Słowa Bożego w przeżywaniu troszkę innym niż na medytacji – powiedziała Agnieszka Fiuk. – Ja zawsze zachęcam, żeby przyjść, zobaczyć, tutaj słowa chyba nie oddadzą tego, czym jest bibliodrama. Dla mnie przez wiele lat była miejscem wzrastania, rozwoju duchowego i tego jak Słowo mocno wchodziło w moje serce. I właściwie moja twórczość jest wynikiem rozwoju właśnie na bibliodramie. Dlatego cieszę się, że możemy na warsztaty z „Pieśnią” zapraszać do przeżywania właśnie w bibliodramie – dodała.

W trakcie koncertu słuchacze mogli usłyszeć utwory w różnych gatunkach muzycznych.

– Różnorodność jest zamierzona ponieważ tekst jest długi, jest archaiczny, jest trudny i zastanawiałam się długo, jak go objąć muzycznie, żeby nie znudzić słuchacza, a jednocześnie miałam bardzo silne pragnienie, żeby nie wybierać tekstów, tylko prowadzić słuchacza przez całą księgę, od początku do końca. W Biblii nie ma zbędnych słów. Dlatego też starałam się sięgać do różnych stylów muzycznych – powiedziała wokalistka. – Ja jestem wychowana na muzyce klasycznej, na operze, więc tam są fragmenty takich recytatywów, arii, mamy też troszkę harmonii jazzowej, dużo poetyki i takiej konfrontacji z tekstem, więc jak widzę też po odbiorze publiczności, był to dobry sposób na to, żeby ten tekst w całości był przyjmowany przez słuchaczy – podsumowała.

Marcin Kupczyk, który wcielił się w rolę Oblubieńca, przyznał że wykonując utwory, ma świadomość działania Boga przez jego osobę.

– To jest trudna sytuacja, ponieważ będąc na scenie ja wiem, że nie prezentuję siebie, swojej osoby, tylko jestem narzędziem. Ja doskonale wiem, w jaką rolę się wcielam. I mam pełną świadomość Słowa, które śpiewam. To, jak poruszam ludzi tym słowem. To jest niesamowite spotkanie dla mnie, być na scenie w „Pieśni nad pieśniami” i poruszać ludzkie serca. Odkryłem, że Bóg kocha mnie bezwarunkowo. Odkryłem to, że za mną tęskni. Odkryłem to, że czasem dopuszcza do takich sytuacji, kiedy mogę Go nie czuć w moim życiu, ale wiem, że On jest. To odkryłem w „Pieśni nad pieśniami” – zwierzył się Marcin Kupczyk. – Jak oblubieniec, który nagle zniknął. I ta oblubienica go szukała i nie mogła go nigdzie znaleźć. Tak go pragnęła doświadczyć, spotkać. Na pewno to odkryłem w tym projekcie – stwierdził mężczyzna.

Trzecią solistką, a zarazem chórzystką była Marta Madejska, dla której występ w tym koncercie był wielkim wyróżnieniem i radością.

– To jest ogromne przeżycie. Muszę powiedzieć, że odkąd poznałam Agnieszkę, to zakochałam się w „Pieśni nad pieśniami” i przeżywam bardzo każde słowo, które wyśpiewuję. To jest tak emocjonalna pieśń, że ja jestem zachwycona. Czy mogę zaśpiewać solo, czy mogę zaśpiewać w chórze, to są to te same emocje tak naprawdę. Mnie wielką radość sprawia słuchanie też tego, co śpiewa Agnieszka i co śpiewa Marcin, tego dialogu oblubieńca z oblubienicą, i po prostu to są takie emocje, tak bardzo wyrażona miłość Pana Boga, że czuję ją bardzo mocno – powiedziała Marta Madejska.

Słuchający koncertu byli pod wielkim wrażeniem poziomu wykonania i głębi przekazywanej przez artystów treści.

– Bardzo pozytywne, super.

– No to był taki czas dla duszy i dla ciała, także bardzo dobrze spędzony czas.

– Bardzo ładny, uroczy, spokojny, taki pełen miłości, nadziei.

– Czułam się jak w niebie. Cudowny.

– Bardzo nam się podobało. Bardzo dziękujemy. Przepiękna aranżacja. Słowo, które ma moc. Słowo, które jest poezją, poematem, ale jednocześnie Słowo objawione, Słowo Boże. Bardzo dziękujemy za ten wieczór.

– Bardzo piękny. Wspaniały.

– Bardzo fajnie. Żona mnie zaprosiła. Dzisiaj mam urodziny, więc mam prezencik. „Pieśń nad pieśniami” w małżeństwie odbiera się trochę inaczej. Bardzo miło było, sympatycznie.

– Bardzo dobre wrażenia. Mogłem sobie pomyśleć trochę, albo nawet się pomodlić, pogadać z Panem Bogiem o tym, jak bardzo jest we mnie wpatrzony, jak na mnie patrzy z miłością. I zachęciło mnie to śpiewanie. Forma – genialna, wiadomo, ale na treść bardziej zwracałem uwagę. Zachęciło mnie to do tego, aby pobyć z Panem Bogiem sam na sam.

– Bardzo nam się podobało, jesteśmy miło zaskoczeni.

– Pozytywne emocje, wariacje, elegancko. Bardzo fajny koncert. Budzi miłość i pozytywnie nastraja.

– Przeżycie naprawdę duchowe i głębokie. Ja już słyszałem to wykonanie płyty wcześniej, dlatego tym bardziej na żywo zupełnie inne wykonanie, głębsze.

– Super. Bardzo dobre wrażenia, dużo emocji, które towarzyszą tak wewnętrznie. Piękna muzyka, aranżacje. Ta aranżacja jest naprawdę świetna. Wokal to wiadomo, ale bardzo mi się muzycznie podobało od strony właśnie takiej instrumentalnej i aranżacji całej.

Więcej informacji na temat projektu „Pieśń nad Pieśniami” można znaleźć na stronie artystki afiuk.pl w zakładce projekty i na facebooku. Artyści chętnie koncertują również w parafiach i miejscowościach, do których zostają zaproszeni.

KG