Elana Toruń – Skra 1:1. A mogło być tak pięknie

Była 92. minuta meczu i Skra grała z przewagą jednego zawodnika. Wydawało się, że dopiszemy sobie trzy punkty, ale błąd krycia w obronie pozbawił nas zwycięstwa.

Mecz rozpoczął się od gry w dobrym tempie z obu stron. Skra w porównaniu do wcześniejszych meczów starała się oddalać grę od własnego pola karnego i trzeba powiedzieć, że to się naszej drużynie udawało. Dwa razy w polu karnym postraszył rywali Dawid Niedbała, a w 15. minucie z rzutu wolnego celnie strzelał Piotr Nocoń.

Z czasem gospodarze starali się przejąć inicjatywę i przez kilka minut mieli przewagę, a pod bramką Mateusza Kosa było gorąco. Nasz zespół potrafił się jednak pozbierać i do końca pierwszej połowy kontrolował grę, nie dopuszczając rywali do sytuacji strzeleckich. Skra atakowała rywali dość wysoko i kilka razy były to akcje, które kończyły się zagrożeniem pod bramką torunian. W 38. minucie po rzucie wolnym gospodarze ratowali się wybiciem piłki niemal z linii bramkowej.

W atakach Skry brakowało może jeszcze odrobiny dokładności, precyzyjnego ostatniego podania, ale widać było, że to już inna gra niż na początku sezonu.

Druga połowa rozpoczęła się od doskonałej interwencji Mateusza Kosa, który sparował dobry strzał rywali z rzutu wolnego. Przez kilka kolejnych minut Elana przycisnęła i dwa-trzy razy była bliska zdobycia gola. Nasi zawodnicy znów jednak potrafili odeprzeć ataki rywali i sami zaczęli grać nieco odważniej.

W 64. minucie nasz zespół przejął piłkę przed polem karnym rywali. Piotr Nocoń podciągnął kilka metrów i oddał strzał, ale piłka odbita przez bramkarza trafiła w słupek. Tu – tak jak w poprzednim meczu z Górnikiem – najsprytniejszy okazał się Damian Niedojad, który z kilku metrów kropnął potężnie i piłka wpadła pod poprzeczkę.

Elana ruszyła do przodu, ale akcje Skry były groźne. W 70. minucie wyprowadzała szybka kontrę. Wojciech Onsorge sfaulował Daniana Pavlasa, za co otrzymał drugą żółtą kartkę i opuścił boisko.

W 78. min Skra, grając w przewadze, powinna prowadzić 2:0. Po szybkiej kontrze Daniana Pavlasa piłka trafiła do Przemysława Mońki, który z bliska trafił w słupek.

Niestety, w ostatnich minutach Skra, mimo że grała z przewagą jednego zawodnika, cofnęła się zbyt głęboko i skończyło się to stratą gola po strzale głową już w doliczonym czasie gry.

Remis z silnym rywalem, który trzy dni temu w Łęcznej ograł 3:1 Górnika, to na pewno dobry wynik. Co by jednak nie mówić, okoliczności w jakich uciekło nam zwycięstwo, trochę mącą satysfakcję ze zdobytego punktu.

Elan – Skra 1:1 (0:0)

Bramki:

0:1 Damian Niedojad (64.)

1:1 Michał Bierzało (92.)

Elana:

Knut – Andrzejewski (86. Rak), Bierzało Ż, Urbański Ż, Dobosz Ż – Lenkiewicz, Kryszak (46. Machaj), Onsorge Ż,Cz, Kołodziej (82. Mycan), Kościelniak – Boniecki (75. Jóźwicki)

Skra:

Kos – Brusiło, Bondarenko Ż, Holik, Obuchowski – Niedbała (71. Mońka), Olejnik, Zalewski, Pavlas – Nocoń – Niedojad (84. Napora)

źródło: www.ks-skra.pl

foto: facebook / KS Skra Częstochowa