„To były dwa różne światy, a równocześnie szli razem” – o. Jerzy Tomziński o św. Janie Pawle i kardynale Stefanie Wyszyńskim

Ojciec Jerzy Tomziński to najstarszy żyjący na świecie paulin. Jako generał zakonu był jednym z ojców Soboru Watykańskiego II. Zapraszamy do wysłuchania świadectwa ponad 100-letniego zakonnika o relacjach z dwoma wielkimi pasterzami: Janem Pawłem II i kard. Stefanem Wyszyńskim. Jak wspomina o. Tomziński, Karola Wojtyłę poznał już w Krakowie.

– Moje życie związane jest z życiem Jana Pawła II. Blisko 80 lat. Zaczęło się w Krakowie, skończyło się w Rzymie. Najpierw taka sprawa. Moim profesorem j. polskiego był prof. Urbańczyk. Kilka miesięcy później. Ten profesor uczył tak samo j. polskiego Wojtyłę. To jest znajomość w Krakowie. Druga sprawa. Przed wojną słyszałem, że kardynał Sapieha był przyjacielem naszego dyrektora gimnazjum ojca Wszalika. I chwalił się, że ma dwóch zdolnych kleryków, zwali się Waliński i Wojtyła – powiedział kapłan. – Jest wojna. Na Jasną Górę przyjeżdża jako kleryk Wojtyła. A później ja byłem przeorem. On tu przyjeżdżał jako ksiądz. Ja zostałem generałem, on został biskupem. Ja byłem na soborze, on został papieżem. Z 80 lat wspólnego życia ciężko jest coś powiedzieć, to jest niemożliwe. Tylko jedno powiem: całe życie uczyłem się tego człowieka. Czegoś się uczyłem, coś podziwiałem. Trudno opisać – stwierdził paulin.

Były generał paulinów wspomina, że wybór bp. Karola Wojtyły na stolicę w Krakowie był przez władzę komunistyczną próbą podziału Kościoła w Polsce i atakiem na kard. Stefana Wyszyńskiego.

– Pamiętamy, że kiedy został mianowany na biskupa krakowskiego Wojtyła, władze musiały się na to zgodzić. I władze się zgodziły. Dlaczego? Bo oni chcieli rozbić Kościół. Dlaczego? Wojtyła i Wyszyński – dwa różne światy. Wychowanie. Wyszyński – KUL, Wojtyła – Rzym, św. Tomasz, Angelicum. Wyszyński ani razu nie zdjął sutanny, a Wojtyła w portkach na kajakach. Władze myślały, że Wojtyła rozbije Kościół. Będzie kościół krakowski. Mało tego. Przecież Kraków był wrogiem i chce podkreślić, krzyczeć, wołać na cały świat – stwierdził o. Tomziński. – Mamy dwóch ludzi, dwa różne światy, a równocześnie coś wspólnego. To jest tajemnica. To jest największa tajemnica, że bez Wojtyły nie byłoby Wyszyńskiego, bez Wyszyńskiego, nie byłoby Wojtyły – powiedział generał.

O. Tomziński powiedział, że  soborowy tytuł Maryi jako Matki Kościoła Kościół zawdzięcza obu polskim hierarchom.

– Tytuł „Matka Kościoła” to jest dzieło Wojtyły. On pisał dokumenty do papieża, na soborze to ojców soborowych o Matce Bożej jako Matce Kościoła. Zasługa, inicjatywa to była Wyszyńskiego, ale praca to była Wojtyły. To była przedziwna sprawa. To była wielka mądrość Wyszyńskiego. Episkopat Polski musiał pracować pomiędzy dwoma biskupami. Do biskupów j. francuskiego wyznaczył Wojtyłę, z j. niemieckiego – Kominka. To jest tajemnica, że właśnie Francuzom zaimponował, że cały dekret ogłosił o Kościele. To jest dzieło Wojtyły. Francuzi gały pocierali. Ta teologia, ta głębia, to się czyta wszystko, to jest jego dzieło stwierdził o. Tomziński.

Ojciec Jerzy wspomniał też sytuację, gdy ukradziony obraz Matki Bożej Częstochowskiej, który peregrynował po Polsce, był przechowywany na plebanii w Radomiu.

– Kiedy Ksiądz Wójcik wykradł obraz Matki Bożej i zawiózł do Radomia, na plebanię, a obraz w ramach chodził i była procesja, która kończyła się w Radomiu, tzn. rama chodziła, a obraz był na plebanii w Radomiu. Biskup Pylak żegnał Matkę Boską w ramy, a na plebanii jest tak: Wyszyński, Wojtyła, ja byłem razem z zebranymi. Co robimy? Wynosimy obraz. Jak? No to wołajcie biskupów. Karol – idziemy! Taki rozkaz. I oni we dwójkę obraz Matki Bożej – i tak się skończyła peregrynacja. Karol, idziemy! Bez dyskusji! – wspominał.

Paulin powiedział, że za czasów kard. Stefana Wyszyńskiego jako prymasa, była wielka jedność w polskim episkopacie. Purpurat miał powiedzieć słowa:

– Polscy biskupi nie są gęsi. Każdy ma swój rozum, ale dekrety wszyscy podpisujemy. To jest właśnie wielkość. Dzięki Bogu, że tacy ludzie są w Kościele, bo Kościół nie zginie, bo musi mieć jedno zdanie. Bo nikt nie jest gęsią, każdy ma rozum. Ale co jest najważniejsze: Ja mam swoje zdanie, on ma swoje zdanie, ale to co? Mamy się bić? Mamy na noże pójść? I to jest właśnie ta nauka – stwierdził kapłan.

Mimo wielu różnic, kardynałowie Stefan Wyszyński i Karol Wojtyła darzyli się obaj wielkim szacunkiem.

– Byłem świadkiem rozmowy jak umarł Jan Paweł I. Kardynał Karol Wojtyła rozmawiali z Wyszyńskim. Cały czas mówili o tym, że papieżem nie może być nie Włoch. Taka dyskusja była. No tajemnica. No i nagle odjeżdża. Do mnie Wyszyński, który mnie spotkał mówi tak: Nie przypuszczałem, jak wielkim człowiekiem jest Wojtyła. To są właśnie ludzie, dwa światy, a jednocześnie idą razem. I tego chyba nas uczą. Zupełnie inaczej wygląda modlitwa Wyszyńskiego, Wyszyński nie leżał krzyżem, a ten leżał krzyżem. No proszę bardzo. Jeden święty i drugi święty. Jeden w sutannie chodził, drugi na kajakach, na nartach jeździł, ten na gitarze nie grał, a ten na gitarze grał. Wyciągał gitarę i ciągle na gitarze grał i śpiewał. A Wyszyński miał co innego – powiedział były generał paulinów.  – Powtarzam: dwa światy, a jedna sprawa. Dwie odrębne osoby, a chodziło im o jedną, wielką sprawę. I tu nas uczą. To jest ten testament, o którym nie można zapomnieć. Uczą nas jedności w różności, ale zadanie jest jedno. To jest właśnie wielkość Kościoła od samego początku. Św. Franciszek, św. Dominik, św. Ignacy Loyola. Zupełnie inny świat, ale kochali Kościół. I do dzisiaj się kochają. I to jest ta tajemnica wielka tych ludzi. Oni przypominają nam, wszystkim przypominają: Masz swoje zdanie? Miej. Ale pamiętaj, że są sprawy ważniejsze niż Twoje zdanie – podsumował zakonnik.

Ojciec Jerzy Tomziński ma obecnie 101 lat. Dwukrotnie pełnił funkcję generała zakonu paulinów w latach 1963-1975 i trzykrotnie został wybrany przeorem Jasnej Góry.

KG