Władysław Szpilman – 20. rocznica śmierci

Fot. archiwum.rp.pl

6 lipca 2000 roku zmarł Władysław Szpilman – pianista, kompozytor, który przeżył II wojnę światową dzięki muzyce i oficerowi Wehrmachtu. Jego życiorys stał się inspiracją do filmu Romana Polańskiego „Pianista”.

Władysław Szpilman urodził się 5 grudnia 1911 roku w rodzinie o tradycjach muzycznych. Na początku lat 30. XX wieku wyjechał do Berlina, gdzie uznano go za znakomitego pianistę. Maciej Zagórski, dr hab. prof. nadzw. Uniwersytetu im. Jana Długosza w Częstochowie tłumaczy, że Szpilman był artystą wszechstronnym. Potrafił połączyć muzykę rozrywkową oraz klasyczną.

– W jego osobowości jest coś bardzo interesującego. Jednocześnie był kompozytorem i pianistą. Studiował najpierw w Warszawie, a później w Berlinie, więc czerpał wiedzę z różnych źródeł. Muzykę rozrywkową pisał już przed II wojną światową, tworząc piosenkę „Nie ma szczęścia bez miłości”, nuconą przez pokolenia do dziś. Później powstały również takie przeboje jak: „Czerwony autobus”, „W małym kinie”, „Nie wierzę piosence”, czy „Tych lat nie odda nikt” i „Jutro będzie dobry dzień”. Napisał też muzykę do filmu „Piłkarski poker”. Po II wojnie światowej był też szefem Działu Muzyki Lekkiej w Polskim Radiu. Jednocześnie był muzykiem wielkiej klasy. Koncertował na całym świecie jako pianista klasyczny.

Artysta przeżył obie wojny światowe i czasy komunizmu. Jego życie to splot radosnych chwil sławy z rodzinnymi tragediami. Podczas czasów wojennych Władysław Szpilman komponował i koncertował w getcie warszawskim. Był już znanym muzykiem, dzięki czemu uniknął transportu do Treblinki. W 2000 roku, kilka miesięcy przed śmiercią, udzielił wywiadu Polskiemu Radiu. Wspominał, że z całej rodziny tylko on uniknął wywózki z getta do obozu koncentracyjnego.

– Najbardziej zabolało mnie, jak staliśmy z rodzicami na umschlagplatz, a siostra i brat przyszli do nas „ochotniczo”. Wiedziałem, ze teraz wszyscy zostaną wywiezieni i zginą. Bardzo to przeżywam, choć minęło już tyle lat. Chciałem zginąć razem z nimi, ale tak się niestety nie stało.

Władysław Szpilman po upadku Powstania Warszawskiego pozostał w mieście. Od śmierci uratował go niemiecki oficer Wilm Hosenfeld. W jednym z wywiadów Halina Szpilman, żona artysty wspominała, że jego tragiczne przeżycia, związane z okupacją, potrafiła koić jedynie muzyka.

– Muzyka była jego pierwszym źródłem życia. Pomagała mu i ratowała nawet przed śmiercią. On nie tylko grał, ale również czuł muzykę. To była jego największa miłość.

Swoje losy kompozytor opisał w książce „Pianista”, zekranizowaną przez Romana Polańskiego. Łącznie produkcji przyznano trzy nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej, a także między innymi Złotą Palmę w Cannes i siedem francuskich Cezarów. Władysław Szpilman zmarł 6 lipca 2000 roku. Został pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

ABK/IAR