Kobiety też lubią piłkę – rozmowa z Agnieszką Gabrysz

DSCF6622

W klubie z ulicy Loretańskiej pracuje od kilku sezonów jako dyrektor ds. marketingu i reklamy. Po wieloletnim niebycie i tułaniu się po najniższych ligach, Skrze Częstochowa w ostatnich latach w dużej mierze udało się odbudować markę, a w poprzednim sezonie do ostatniej kolejki walczyła o awans do drugiej ligi. Za sukcesem wizerunkowym klubu z Loretańskiej w dużej mierze kryje się właśnie jej osoba – Agnieszki Gabrysz. Zapraszamy do przeczytania całego wywiadu z kobietą pracującą w świecie stereotypowo zarezerwowanym dla mężczyzn.

Pani Agnieszko, jak postrzega pani piłkę nożną? To dyscyplina sportu za którą większość kobiet raczej nie przepada.

– Moim zdaniem jest bardzo wiele kobiet, które interesują się piłką nożną. Zniechęcać mogą je partnerzy życiowi, którzy poza piłką świata nie widzą. Piłka nożna jest tak naprawdę sportem dla każdego, bez względu na płeć czy wiek. Oglądanie 22 facetów biegających za piłką może być dla kobiet całkiem ciekawe.

Kilka lat temu w społeczeństwie istniało przeświadczenie, ze na meczach jest niebezpiecznie. Wiele w ostatnich latach się chyba zmieniło w tej kwestii. Jak ogląda się mecze na stadionie Skry?

– Skra po reaktywacji, po wybudowaniu obiektu na Loretańskiej od początku stawiała na to, aby być klubem tzw. „pikników” i wcale się tego nie wstydzimy. Stawiamy na to, aby na Skrę przychodziły całe rodziny, u nas na stadionie nigdy nic złego się nie wydarzyło, nie było żadnych niebezpiecznych sytuacji czy zamieszek. Nie mamy pseudokibiców, nie mamy „żylety”, jesteśmy kibicem dla całych rodzin.

Skra występuję dopiero na czwartym froncie, ale przez wiele osób postrzegana jest jako najlepiej poukładany klub w mieście. Przy klubie jest również spore grono sponsorskie. Gdzie leży przyczyna tego swoistego fenomenu?

– Udało nam się zbudować pewnego rodzaju piramidę, która rozpoczyna się od szkolenia najmłodszych. Chcemy wychowywać poprzez sport zaczynając już od 3-latków. Proponujemy im zajęcia ogólnorozwojowe, później chcemy rozwijać w nich piłkarskie talenty, jeśli takie się w nich obudzą. Ma to na celu też przywiązywanie do barw i tego, co dzieje się wokół klubu. Chcemy, aby z nich wyrośli kibice naszego klubu. Za dwa lata będziemy obchodzić 90-lecie klubu, Skra ma naprawdę bogate tradycje, przez wiele lat występowała w drugiej lidze. Często spotykam się z takimi sytuacjami, że ludzie, którzy dziś zajmują ważne pozycje w Częstochowie, w przeszłości związani byli ze Skrą. Chcielibyśmy ducha tej historii obudzić w młodym pokoleniu fanów. Po wielu latach niebytu, występów w najniższych ligach, Skra powraca do świadomości częstochowian, coraz więcej osób wie, że tu na Loretańskiej dzieje się coś pozytywnego. Dużo pracy jest jeszcze przed nami, chcemy pokazać częstochowianom, że my też jesteśmy alternatywą do spędzania wolnego czasu.

Akademia Przedszkolaka to produkt Skry stworzony dla najmłodszych. Na co mogą liczyć dzieci, których rodzice zdecydują się zapisać do tej szkółki?

– Jest to bardzo ciekawa forma zajęć ogólnorozwojowych. W tej chwili posiadamy cztery grupy dla dzieci w przedziale wiekowym 3-6 lat. Z ofertą wyszliśmy także do przedszkoli, ponieważ każde przedszkole ma teraz obowiązek zaproponowania jakichś zajęć ponad programowych. Z kilkoma już współpracujemy, ogólnie w naszej akademii jest już ponad 1000 dzieciaków. Rodzice są bardzo zadowoleni z tego, czego mogą nauczyć się ich pociechy. Kształcimy najmłodszych zarówno pod względem fizycznym, jak i pracy w grupach, uczymy je współpracy. Myślę, że to dość ciekawa propozycja, która może odciągnąć dzieci sprzed telewizora czy komputera.

Skra nie ma takich tradycji, jak Włókniarz, AZS, czy Raków, nie ma za sobą występów w ekstraklasie. W jaki sposób staracie się docierać do kibiców, zachęcać ich do tego, aby przychodzili na mecze Skry?

– Warto pamiętać, że Skra ma bardzo bogata historię. W latach 50-tych i 60-tych występowała przez wiele lat w drugiej lidze. Oczywiście nie ujmujemy nic nikomu, im więcej będzie dobrych drużyn w naszym mieście, tym lepiej. My staramy się poprzez naszą pracę odbudowywać tę świadomość w mieszkańcach, pokazać że jesteśmy kolejną alternatywą do spędzania wolnego czasu. W ciągu trzech lat udało nam się odbudować pozytywny wizerunek klubu. Stworzyliśmy też program „Trzymaj formę ze Skrą”. Jest on dedykowany dla uczniów szkół podstawowych i gimnazjum. Polega na zajęciach WF-u przeprowadzanych przez naszych trenerów, z udziałem piłkarzy Skry. W zależności od woli dyrektorów szkół zajęcia mogą odbywać się zarówno na naszym obiekcie, jak i my możemy pojechać do szkół celem przeprowadzenia zajęć. Na naszym obiekcie odbywa się też mnóstwo innych imprez, nie tak dawno organizowaliśmy mecz Senat kontra Senat. Tutaj chcielibyśmy liczyć na pomoc władz miasta, które mogłyby lobbować za tym, aby nasz obiekt był proponowany do rozgrywania jeszcze poważniejszych imprez.

Na ilu kibiców Skra może liczyć w czasie meczów na Loretańskiej? Jesteście zadowoleni z frekwencji?

– Najwyższą frekwencję mieliśmy w marcu 2012 roku, kiedy otwieraliśmy nowy obiekt. Na mecz ze Szczakowianką Jaworzno przyszło wówczas około 1400 kibiców. Zabrakło nam wtedy miejsc siedzących i stojących. Nasz stadion jest kameralny, posiada tylko 990 miejsc siedzących. Nadkomplet mieliśmy także w poprzednim sezonie na meczu 1/32 finału Pucharu Polski z pierwszoligową Olimpią Grudziądz. Teraz kibiców jest nieco mniej, na pewno chcielibyśmy aby ta liczba była trochę lepsza. Częstochowa niestety jest takim miastem, gdzie kibice przychodzą w momencie sukcesu. Kiedy jest gorzej zdecydowanie spada frekwencja, a kibic powinien być zawsze.

O co może walczyć Skra w tym sezonie? Po 13 kolejkach drużyna dowodzona przez Piotra Mrozka z 23 punktami plasuje się na 6. pozycji w tabeli tracąc do liderującej Polonii Bytom 9 punktów.

– W poprzednim sezonie o awans walczyliśmy na całego, nie udało się niestety tego osiągnąć. Postanowiliśmy bardzo mocno przebudować zespół, zrezygnowaliśmy z większości zawodników, którzy pochodzili z innych regionów kraju i mogli pochwalić się ciekawymi CV. Postawiliśmy na naszą młodzież, na nich chcemy budować coś trwałego. W tym roku nie mamy takiego ciśnienia na awans, ale jeśli pojawiłaby się szansa to oczywiście powalczymy, 9 punktów straty do lidera to nie jest dużo w 20-zespołowej lidze. Naszym celem jest druga liga w przeciągu trzech lat. To jest nasz realny cel, który sobie wyznaczamy. Są kluby, które rozpisują sobie plany długoletnie, które zakładają nawet grę w Lidze Mistrzów, ale jest to nieco oderwane od rzeczywistości.

Postępując zasadą małych kroków chcieliśmy zapytać o najbliższe spotkanie. W sobotę Skra będzie podejmować drużynę Małapanew Ozimek.

– Pierwszy raz spotykamy się z ta drużyną. Nie mieliśmy do tej pory okazji rywalizować z tą drużyną , dlatego sama jestem bardzo ciekawa jak będzie wyglądał ten mecz. Mam nadzieję, że rozstrzygniemy go na własną korzyść. Bardzo gorąco zachęcam wszystkich kibiców, aby jak najszczelniej wypełnili nasz stadion w to jesienne popołudnie.

Rozmawiali Mariusz Rajek i Jacek Jarawka