Zawiłości węzłów przesiadkowych ciąg dalszy

Fot. Radio Fiat na podstawie własnych zdjęć i wizualizacji ze strony meritum-projekt.pl

O znakomitym pomyśle, jakim było zasadzenie drzew pod wiaduktem, już pisaliśmy. Teraz przyszedł czas, aby przyjrzeć się bliżej zasadniczym częściom inwestycji, jaką jest budowa węzłów przesiadkowych w Częstochowie. Tych, na których prace trwają w najlepsze, a których termin oddania do użytku wyznaczono na koniec wakacji 2020 roku.

Tak się składa, że wakacje już za pasem, a każde z tych miejsc wygląda jak plac budowy. Wciąż nie można jeździć ul. Piłsudskiego, utrudnienia są przy przejeździe nieopodal dworca na Stradomiu, a i na Rakowie prace cały czas trwają to obraz tego, jak inwestycja wygląda obecnie. Obraz, który chyba już zmęczył mieszkańców, gdyż kogo by nie zapytać, niemal wszyscy mają podobne zdanie:

– Moim zdaniem prace budowlane się przeciągają. Bezsensownym pomysłem są te śmieszne zatoczki, które są na początku ulicy. Zmieści się tam półtora samochodu – mówił częstochowianin mieszkający nieopodal węzła Raków.

– Nie ma nikogo na tej budowie. W innych miejscach słychać i widać, że coś się dzieje, ale tutaj – nic się nie dzieje – komentowała kobieta mieszkająca przy ul. Piłsudskiego.

– Byłem w szoku, gdy wróciłem zza granicy, bo tu się nic nie zmieniło. Nie było mnie kilka miesięcy i jest bez zmian – twierdził mężczyzna, komentując sytuację na Stradomiu.

Przedłużające się budowy, utrudnienia w ruchu oraz niewłaściwe zagospodarowanie przestrzenią (chociażby na parkingi samochodowe) to zdanie częstochowian na temat obecnego stanu budowy węzłów. Oczywiste jest, że tak duża inwestycja wymaga czasu i miejsca. Jednak czy w tym przypadku rozmach nie jest za duży? Mniej dokuczliwe dla mieszkańców mogłoby być na przykład budowanie węzłów jeden po drugim. Według Miejskiego Zarządu wina za opóźnienia nie leży ani po stronie zarządcy, ani wykonawcy.

– Część prac na pewno będzie trwałą dłużej, mimo że wykonawca wywiązuje się należycie ze swoich zadań. W normalnych okolicznościach termin nie byłby zagrożony, jednak działki, które na podstawie porozumienia miały być przekazane miastu od PKP, zostały udostępnione z bardzo dużym opóźnieniem – tłumaczył Maciej Hasik, rzecznik prasowy Miejskiego Zarządu Dróg i Transportu w Częstochowie.

Postęp prac na wszystkich trzech węzłach nie przebiega równomiernie. Na Rakowie do wykonania zostały jeszcze kwestie wykończeniowe. Dużo do zrobienia jest natomiast w okolicach dworca głównego przy ul. Piłsudskiego, gdzie dokończenia wymagają na przykład chodniki oraz wiaty przystankowe. Na Stradomiu także wykonano większość prac, jednak w przypadku tego węzła najwięcej wątpliwości budzą wizualizacje, które nie pokrywają się z tym, co realnie jest wykonywane.

– Przy Stradomiu była też wątpliwość co do zadaszenia, którego ostatecznie w projekcie zabrakło, a które było proponowane w koncepcjach. Koncepcje są mocno wstępnymi propozycjami, często wizualizowanymi. Tak było w przypadku węzłów Stradom i Piłsudskiego. Zadaszenie z ul. Piłsudskiego pozostało, natomiast na Stradomiu zostało zakwestionowane przez służby PKP i estetyka miejskiego. Należało zastosować inne rozwiązanie, które nie będzie zasłaniało wyremontowanego budynku dworca. Takie też rozwiązania wprowadzono. Poszczególne elementy wizualizacji nie zostały wprowadzone, a potem usunięte z inwestycji. To były wizualizacje poglądowe – dodaje rzecznik MZDiT.

Obecnie nie wiadomo kiedy dokładnie wszystkie węzły objęte inwestycją za blisko 70 mln zł zostaną ukończone i oddane do użytku. Pozostaje nam uzbroić się w cierpliwość i mieć nadzieję, że podobne „kwiatki”, takie jak drzewa pod mostem, nie będą miały miejsca.

BNO
Fot. galeria: ZD