40. rocznica zamachu na Papieża Polaka

Zamach na św. Jana Pawła II/fot. ekai.pl

40 lat temu, w uroczystość Matki Bożej Fatimskiej doszło do tragicznego zdarzenia. Na zatłoczonym placu przed bazyliką watykańską mężczyzna tureckiego pochodzenia Mehmet Ali Agca postrzelił Ojca Świętego Jana Pawła II. Papież odniósł ciężkie obrażenia, a fakt, że przeżył traktowany jest w kategorii cudu.

Według świadków zdarzenia na placu Świętego Piotra wybuchła panika. Ludzie uciekali, krzyczeli i płakali. Niektórzy klęczeli i modlili się. Jan Paweł II został ranny w brzuch, prawy łokieć i palec. Trafił do szpitala w stanie niemal krytycznym. Tam rozpoczęła się operacja ratowania życia, która trwała ponad pięć godzin. Potem niektórzy lekarze przyznali, że nie bardzo wierzyli w to, że uda się uratować papieża. – To był dzień, kiedy na świecie wstrzymano oddech – wspomina ks. prof. Marian Duda:

– Byłem wówczas na studiach doktoranckich na Uniwersytecie Katolickim we Szwajcarii. Informację o zamachu bardzo mocno przeżyłem tym bardziej że byłem z dala od Ojczyzny i Watykanu. Przed zamachem Ojciec Święty miał odwiedzić Szwajcarię. Niestety w tamtym czasie papież był w tzw. ogniu krytyki, co wspominam bardzo boleśnie. Na skutek zamach nie doszło do tej wizyty. Pamiętam nagłówek w pewnym dzienniku katolickim: „Tylko nie mówcie, że nie byliśmy godni”.

Kula przeszła zaledwie o kilka milimetrów od tętnicy głównej. Operacja Ojca Świętego zakończyła się po godz. 23, jednak wciąż istniało ryzyko wystąpienia komplikacji zagrażających życiu. Na placu Świętego Piotra trwało w tym czasie czuwanie modlitewne.
Śledczy ustalili, że zatrzymany Agca to członek skrajnie prawicowej tureckiej organizacji Szare Wilki. Podczas trwającego prawie dwa miesiące dochodzenia zamachowiec wielokrotnie zmieniał zeznania. W czerwcu 2000 roku został ułaskawiony przez ówczesnego prezydenta Włoch i przekazany Turcji, gdzie odbył resztę kary za wcześniejsze zabójstwo dziennikarza. Wyszedł na wolność w 2010 roku, po blisko 30 latach spędzonych w więzieniu.

– Nikt sobie nie wyobrażał, że papieża można zaatakować. Ojciec Święty był wtedy zupełnie bezbronny. Początkowo nie był chroniony w papamobile. Podchodził do ludzi, witał się z nimi. Każdy mógł go zranić, jeśli tylko miałby złą wolę. Nie mówiąc już o terroryście wynajętym przez siły diabelskie, które z pewnością miały swoje źródło w światowym komunizmie – zwłaszcza Moskwie.

Zaledwie cztery dni po zamachu za pośrednictwem Radia Watykańskiego papież zwrócił się do wiernych ze szpitalnego łóżka. Powiedział, że przebaczył zamachowcowi, a swoje cierpienie składa w ofierze za Kościół i świat.

Podczas jednej z pielgrzymek na Jasną Górę, Ojciec Święty Jan Paweł II przekazał do Sanktuarium przestrzelony pas papieskiej sutanny. Dziś zobaczyć go można w Kaplicy Matki Bożej obok Cudownego Obrazu.

ABK