Od mazurka po „error” na wadze

Podczas świąt na naszych stołach królują potrawy, którym ciężko jest się oprzeć. Ilość jedzenia przyprawia o zawrót głowy, a liczby na wadze niebezpiecznie idą w górę.

Niestety, nasz organizm nie jest w stanie sobie poradzić z tak dużą liczbą potraw, które jemy w obawie, że się zmarnują. Skutkiem tego jest złe samopoczucie, wzdęcia lub uczucie ciężkości. Jak sobie poradzić z tymi objawami, opowiada dietetyk Monika Przystalska:

Często pacjenci dzwonią i pytają co zrobić w takich sytuacjach. I najlepszym sposobem na to, żeby powrócić do dobrego stanu zdrowia, jest niewprowadzanie czegoś, co organizmowi szkodzi. Często pojawiają się plany związane z poświątecznym detoksem lub głodówką. Jednak marginalne sposoby są najczęściej większym szokiem niż klasyczne podejście. Oznacza to, że powinniśmy zaprzestać przejadania się dalej, czyli tzw. ciągłość poświąteczna, że jeśli coś zostało, to trzeba to zjeść. Nie jestem zwolenniczką wyrzucenia jedzenia, ale nie przejadajmy się. Wystarczy zjeść trzy posiłki w ciągu dnia, bez dodatkowych rarytasów. Czyli najlepszym detoksem dla organizmu jest po prostu niewrzucanie w siebie czegoś, co go ponownie obciąży. Dlatego po świętach dajmy organizmowi odpocząć, nie szokujmy go jakimiś specjalnymi dietami. Oczywiście warto zaopatrzyć się w zioła, typu rumianek lub mięta. I co najważniejsze to ruch, czyli ruszajmy się, wyjdźmy na spacer. Jest to dobra forma dotlenienia organizmu, który potem nie czuje się przemęczony, lepiej się regeneruje i wraca do swojej formy. O którą, pamiętajmy, trzeba dbać cały czas, a nie tylko od święta, lub po świętach — podkreśla Monika Przystalska.

A w przyszłości o formie warto pomyśleć nieco wcześniej. Aktywności fizycznej nie trzeba bowiem odkładać na „po świętach”. Radzi Monika Przystalska:

Jest coraz więcej osób uświadomionych żywieniowo, chcących dobrze do tego podejść i już wcześniej przygotowują się, planując święta w formie aktywnej. Czyli nie tylko stół, posiłek za posiłkiem, ale bardziej aktywna forma wypoczynku, połączonego ze świętowaniem. Natomiast, z bólem serca obserwujemy nadal przepełnione kosze w sklepach, co daje do myślenia, jaki mozolny wysiłek musi wykonać nasz organizm, żeby to wszystko przetrawić. I to jest niesamowicie ciężka praca, a potem dziwimy się, czemu jest nam ciężko — mówi Monika Przystalska.

Łączmy więc przyjemne z pożytecznym i jeśli już własnemu organizmowi zafundowaliśmy trawienną mękę, to po tym świątecznym okresie postawmy na chociaż niewielki ruch, tym bardziej że sprzyja temu wiosenna aura.

AK

Tagged with